2014/01/17

Wyniki badań histopatologicznych nie taki diabeł straszny jak go malują. Historia z życia wzięta.- A dokładnie z mojego.


                                   Skradam się z opowieścią:) .. zdj. zpinterest.com



Moje jak i wasze życie to zbiór różnych doświadczeń,dobrych i złych chwil, nauki i porażek,rzeczy ważnych i tych zwykłych, małych i dużych,zdrowia i choroby,cudów i śmierci. Mój dzisiejszy wpis jest dla mnie bardzo ważny jest zwycięstwem jest podziękowaniem jest sensem.
Jak każda kobieta lubię zakupy,kino i pyszne włoskie jedzenie. Kocham nieistotne na większą skale rytuały łazienkowe,dbanie o siebie i przebieranie się więcej niż 2 razy przed większymi wydarzeniami:) Jest jak każda z Was ale jak i każda z was różnie się od Was. Moje doświadczenia wiele mnie nauczyły i dały możliwość zainteresowania się metodami o których być może nie słyszałabym nigdy,dały mi również szanse na rozwój bardzo intensywny , na mocniejsze wejrzenie w siebie , na zrozumienie sensu pewnych spraw.

Zastanawiam się jak odpowiednio ubrać w słowa to co che przekazać-tak aby nie było to zbyt smutne,drastyczne czy ponure bo suma tych spraw dała tak naprawdę pozytywny efekt. Mnie mądrzejszą,lepszą i bardziej spełnioną i szczęśliwą. Pozwólcie że szczerze wam coś opowiem.

Drugim dnem mojego wyzwania dotyczącego pozytywnego myślenia w tym tygodnia, była sprawa moich wyników badań. Nie wiedziałam czy o tym wspominać czy raczej nie, ale skoro to mój blog i chce być na nim sobą to chce się podzielić swoimi odczuciami co do sugerowanej wcześniej choroby i tego jak bardzo trudne były to dni dla mnie dni pod względem oczekiwania na wyniki.

                                                                      zdj.onet.pl


Tendencja spadkowa w moim zdrowiu zaczęła się 3 lata temu.Pracowałam z jednej z największej korporacji w naszym kraju i żyłam trochę w złudzeniu że mam wszystko(kasa,kasa,kasa),że świetnie mi idzie i mogę mieć cokolwiek zapragnę, jednak do momentu! , kiedy pierwszy raz nie zaszłam w ciąże i poroniłam...

Mam głęboką wiarę że to co nas w życiu spotyka dobre i złe zaczyna się przede wszystkim od nas. To my kreujemy nasz świat, nasze życie nasze ,,przypadki".Choć to może wydawać się nie zrozumiałe to naprawdę tak jest - są sprawy które nasz przerastają i sensu ich nie zrozumiemy od razu -ale zawsze takie rzeczy mają sens bo wychodzą od nas samych.

W moim zdrowotnym życiu 2 momenty miały znaczenie - jako ,,młoda" nastolatka (11 lat) miałam potworny wypadek samochodowy, walka o życie, długotrwała rehabilitacja, wiara. nadziej w zdrowie to mi dało nadziej na kolejne lata:), drugi moment to ten 3 lata temu kiedy pierwszy raz poroniłam- (poroniłam jeszcze 2 razy w ciągu tych lata) pierwsze poronienie ,,na nowo" zmieniło moje życie -wiem trywialnie to brzmi ale własnie zdrowie odciska na nas ,na naszym życiu,myśleniu charakterze największe ,,piętno" i tak było również w moim przypadku.

,,Pierwsze poronienie'' opuściło kurtynę i z pięknej bogatej bajki gdzie wszystko było przesłodzone,piękne i trochę przerysowane - wpadłam w czeluści czarnej rozpaczy - Jak to ja nie mogę czegoś mieć? Dlaczego ja?Czemu właśnie mnie to spotyka?

Było to też przebudzenie jeśli chodzi o pracę, w takich miejscach korporacyjnych gdzie kryzys nie był tak odczuwalny- nie ma miejsce na własne życie,czas wolny,zdrowie i szczęście. (nie generalizuje nie wszędzie tak jest są i na to dowody;) - ja trafiłam wtedy niestety źle).

Choć można zarobić cholendarne sumy pieniędzy to raczej późniejsze refleksje/wnioski przywodzą nam myśl że było to nic nie warte. Nie kupimy za to tego co w życiu najważniejsze miłości, przyjaźni,szczęścia ,zdrowia(tak leczenie jest drogie pieniądze się przydają ale chodzi o głębszy sens tego stwierdzenia).
Wiem pieniądze się w życiu przydają-dlatego jak już pracować to robić to się kocha i nie dać się wykorzystywać.

Kiedy okazało się że poroniłam zaczęło się leczenie i szukanie przyczyn takiego stanu. Kopano z każdej strony , na pierwszy rzut oka wszystko było ok, zdrowa,piękna:), silna kobieta(miałam super umięśniony brzuch:) ) i czemu nie mogę utrzymać ciąży?

Jedną z przyczyn był wypadek- taki wstrząs dla organizmu pozostawia po sobie ślady i skutki do końca życia. Drugi to był mój styl życia i ogromny stres jaki przechodziłam każdego dnia pracując 6 dni w tygodniu czasem tez i w niedziele.
Ciężka praca i stres to nie tylko jak by się mogło wydawać  praca w supermarkecie na kasie lub przy rozładowywaniu palet w sklepie przez kobiety- to tez strach i ogromna odpowiedzialność która z coraz wyższym stanowiskiem jest dla nas zapłatą i prestiżem ale także jest narzędziem wykorzystywanym najczęściej źle przez kierujących nas ludźmi- gdzie władza  jest tyranią i jednym wielkim mobbingiem.

Ja tak miałam im więcej zyskałam tym więcej miałam do stracenia.Żyłam pod presją ciągłego krytykowania ze strony przełożonych ,mogłam dać 100% siebie a i tak pytano mnie czemu nie 200%? Później tzw dyrektorów było więcej - zmieniały się kompetencje oraz moi szefowie. Wiele zniosłam ale więcej już nie chciałam.
 Miałabym do opowiedzenia tu 1001 opowieści jak i co mogą zrobić ludzie zawistni, zakompleksieni, starający przejąć władze lub zwyczaje złośliwi. Zrobiono mi mnóstwo krzywd ,nigdy nie odpłaciłam się tym samym bo mocno wierzyłam w uczciwość biznesową-tak takie połączenie słów dziwi:)-jednak prawda jest taka że ludzie utożsamiają się ze środowiskiem w którym pracują- aura tamtego miejsca pracy ,była wręcz namacalna istne zło. tak! Czerpano często gęsto zyski z głupoty i nieświadomości klientów- zresztą cały czas tak jest - były  i penie nadal istniały plany jak zarabiać kosztem wszystkich i wszystkiego. Ja nie pracowałam bezpośrednio z klientami ale przy systemach informatycznych, później administracji i aspektach prawnych.

Tak naprawdę powie wam jedno - ludzie kiedy się ich odpowiednio ogłupi naprawdę zrobią WSZYSTKO.
ja tez robiłam wszystko a nawet więcej niż mogłam i nawet to że zaszłam w ciążę nie zwolniło tempa mojej pracy,życia - dopiero utrata dziecka obudziła mnie mocno i na dobre.

Byłam chora,zestresowana,bałam się wielu rzeczy wpadłam w jakieś dziwne psychozy, bóle głowy, wymioty co rano ze zdenerwowania - taka byłam wtedy pracując tam,tak widziała mnie rodzina mój Ukochany.

Kiedy pierwszy raz zaszłam w ciąże i poroniłam -uwierzcie lub nie ale wtedy jak przyniosłam zwolnienie do pracy załamana,smutna i przerażona -zagrożono mi degradacją, utratą pracy,poważnymi konsekwencjami i ogólnie wszystkim byle bym znów była taka jak przedtem czyli bardziej wydajna.

To było takie przykre - chciałam zwykłej rzeczy - rodziny ale to było nie do pomyślenia! Trwało to około roku - szykanowania się nasiliły i znów poroniłam, za drugim razem  uprzedziłam kroki szefostwa i po tym jak się dowiedziałam że mam podejrzenie nowotworu - rzuciłam prace w diabły! Po utracie pracy za około 4 miesiące znów poroniłam...

Mogłabym się rozpisywać dalej  jak to było i jak trudne były badan wyniki itd. Jednaka po wycięciu guzka okazało się że nie jest tak źle.Nie było to nic złośliwego,były jakieś rozterki ponieważ oprócz tego leczyłam się intensywnie aby móc zajść w ciąże.Było długie leczenie farmakologiczne itd. leczono kilka ,,chorób " naraz.

                                                                       zdj.pinterest.com

Od utraty pracy do dnia dzisiejszego minął rok i 6 miesięcy - na nowo od tego momentu układam swoje życie i zdrowie. Czuje się wolna! Od nowa doświadczam jak pozytywne myślenie uskrzydla i daje nowe możliwości. Dorabiam różnymi zleceniami i debiutuje jako coach:)co daje mi mnóstwo radości - mam wiele planów , mam wiele celów, chce pomagać innym, chce żyć szczęśliwie.

Dziś otrzymałam wyniki badań histopatologicznych- jestem zdrowa ,żadnych zmian chorobotwórczych. Tak naprawdę 2,5 roku temu wyniki były nie zaciekawe ale się nie poddałam i wiem że dziś było by tak samo nawet jeśli wynik był by inny.
Mocno jednak wierzyłam w zdrowie i afirmowałam to od grudnia codziennie,dzień w dzień po kilka razy aż do znudzenia:) Więc jak mogło być inaczej? Musiało się okazać ze jestem zdrowa:)!
Czy znajdę ponownie w ciąże - kiedyś na pewno tak - oddałam się w naturalnym rytm mojego organizmu i zrozumiałam że całościowe podejście do zdrowia (holistyczne) jest najważniejsze trzeba leczyć ciało i duszę.
I nie stresować się - to zabija od środka... Będą wpisy na moim blogu również o tym.

Marzy mi się zmiany nastawienia naszej polskiej rzeczywistości, zmiany postępowania różnych ludzi, marze o relatywny przekazywaniu tej wiedzy dalej.

Co ciekawe odkąd świadomie pracuje nad zmianą swojego życia - wszystkie chore znajomości, których większość zawarłam w poprzedniej pracy, naturalnie zniknęły z mojego życia. I to nie jest tak że życzę im źle! Nie ! po po prostu to nie jest już część mojej historii skupiam się na dobru i miłości i tylko to przyciągam do swojego życia.

Ten wpis powinien być pewnie 6 razy dłuższy aby dokładnie wytłumaczyć niuanse i różne złe rzeczy które dobrowolnie przyciągnęłam do siebie. Jednak mam nadziej że sens tego że zawsze mamy wybór i to od nas zależy jak będzie toczyć się nasze życie jest widoczny w tej historii.
Opisze Wam później również historie mojej zwycięskiej walki po wypadku - to istotna część mojego życia która wydaje mi się że daje namacalne dowody na to że praca sama ze sobą daje fenomenalne efekty. Historia o osobach tzw. wampirach energetycznych tez będzie bo nawiasem mówiąc jakoś tak się dzieje że tam gdzie wielkie pieniądze tam i oni są:P choć nie tylko.

Chcę tym blogiem w pełni szerzyć tą wiedzę i pokazywać że można jak się chce coś zmienić:)

Bądźcie ze mną!:)




ps. przepraszam za ewentualne błędy stylistyczne i ortograficzne:):* poprawie wkrótce.


8 komentarzy:

  1. Ojejku... przesyłam ci ogromnego internetowego buziaka i ściskam cię mocno...bo naprawdę... dało to do myślenia :) Silna kobieta z Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki ♥ to naprawde miłe z twojej strony:)

      Usuń
  2. o jeny, zakreciła mi się łezka w oku! nawet nie chce myslec o tym jak musialas sie czuć...
    ja bym sie załamała po całosci... wiec na prawde jestes silna, ze po prostu szlas dalej, gratuluje tej walki o swoje zdrowie! ;)

    w jakiej branzy pracowałas? jako kto? jesli oczywiscie mozesz sie tym podzielic.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje pięknie♥

      Niestety jak w kazdej korporacji no moze w tych najwiekszych - z dniem odejscia dostaje sie kwitek do podpisania - o zachowaniu tajemnicy przez kolejne 5 lat wiec wybacz ale poki co danych tego typu udzielac niemoge nawet ogolnikowych co do branzy:/

      Usuń
  3. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i powodzenia! Dobrze zrobiłaś, rezygnując z tej chorej pracy. Zdrowie i rodzina są najważniejsze. Faktycznie stres nas zabija od środka i trzeba o siebie dbać.
    Na pewno to dla Ciebie było trudne, dlatego podziwiam, że jesteś tak silna. Niech wszystkie Twoje marzenia i plany się spełnią!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze, jak każdy człowiek lubię miłe słowa,ciekawe spostrzeżenia,mobilizacje na dalsze pisanie;) Jedyne co będę usuwać za każdym razem to dzikie i nie kulturalne spamowanie! :)
Na pewno do was trafię po komentarzach:)! Linkujcie z umiarem:*




: D leave a mark!
Thank you, you are always welcome :)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...