Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne metody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne metody. Pokaż wszystkie posty

2014/02/06

Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak na twe babskie łzy??? Nie! Płacz a ... oczyścisz się:)



Dzisiaj po południu oglądałam na TVN Style  dokument ,,Położne" - jak sam tytuł wskazuje jest położnych , o kobietach pracujących w Anglii  i opiekującymi się kobietami w ciąży oraz będące i wspierające przy samym porodzie. Wspaniała wzruszająca sprawa - są dobre i złe chwile-ja jednak szczególnie beczałam przy historii młodej dziewczyny  lat 18 - która dowiedziała się że jest w ciąży była z tego faktu bardzo niezadowolona,załamana często powtarzała ze to koniec!,jednak postanowiła urodzić. Przez całą ciążę nie czuła przypływu matczynych uczuć, rzadko chodziła na badania , nie była ciekawa płci, nie bawiło jej wybieranie imion.Przez cały czas tych 9 mcy zarówno jej rodzina jak i położne martwiły się o nią- dziewczyna się zastanawiała jak wychować dziecko którego nie kocha .... Jak się pewnie domyślacie - wszystko się zmieniło po porodzie- kiedy wzięła w ręce swoją córeczkę..Różę :)- płakali wszyscy w tym i ja - wzruszenie- łzy - płacz... To był piękny szczęśliwy moment!

I właśnie trochę o płaczu dziś- wstęp był bardzo wzniosły a płacz przy narodzinach tamtej dzieciny był wyrazem ogromnej miłości,radości ,szczęścia.

Człowiek zawsze rodzi się z płaczem.

Co to jest ten płacz?
Formułka z Wikipedii:
''Płacz – stan emocjonalny, będący reakcją na strach, ból, smutek, żal lub złość. Objawami płaczu są łzawienie, szlochanie i łkanie. Płacz jest także jednym z wokalizatorów, jakie towarzyszą nam w trakcie konwersacji z drugą osobą.
Płacz może być związany z pozytywnymgłębokimwewnętrznym przeżyciem, któremu towarzyszą tzw. "łzy szczęścia". Są to często sytuacje podniosłe, szczęśliwe lub radosne. Niektóre osoby reagują płaczem na "piękno", gdy słyszą wspaniałą emocjonalną muzykę lub podziwiają piękny widok.''


Jednak nie zawsze łzy są wynikiem radości - często się mówi że łzy lub płacz oczyszczają i coś w tym jest ponieważ mi to na pewno pomaga. Jest to forma najprostszej psychoterapii, w ten sposób można łatwo odreagować-wyrzucić z siebie złe sytuacje, emocje ,przykre słowa innych ludzi.

Ciekawostką jest na pewno to ,że łzy tak samo jak śmiech jest zdrowy. Tak samo jak śmiech płacz działa cudownie na dotlenie nie mózgu, obniża ciśnie krwi , następuję rozluźnienie ciała i ,,umysłu" i dodatkowo wraz ze łzami wydalane są z organizmu trucizny i nadmiary hormonów stresu.

Płacz jako terapia

Płacz bardzo pomaga w radzeniu sobie z kryzysami w życiu. Zawsze po takim solidnym wypłakaniu się czuje się lekko na duszy i biorę się szybciej w garść. Łzy są wstanie ozdrowić naszą zbolałą istotę, są jak środek który potrafi zagoić jarzącą się ranę. Wyrzucenie płaczem złych emocji, żalów,złości, bezradności może dać oczekiwany spokój i równowagę wewnętrzną. Po takim oczyszczeniu łatwiej spojrzeć na świat łagodniejszym okiem, wziąć się w garść i zebrać siły do dalszych działań.

Jeśli długo ukrywamy w sobie pewne emocje i nie płaczemy możemy się spodziewać-depresji,nerwicy a także wrzodów!

cytat z uwarzamze.pl: ,,Łzy emocji, poza wodą, śluzem i tłuszczem, zawierają obecną także w ludzkim mleku prolaktynę i odpowiedzialne za stres hormony adrenokortykoidów. Można w nich znaleźć także naturalny środek przeciwbólowy – enkefalinę, peptyd opioidowy, który wykazuje działanie podobne do morfiny. Kiedy płaczemy, pozbywamy się więc przyczyn napięcia i koimy strach, żal czy ból naturalną morfiną. Co ciekawe, łzy obronne, pobudzane krojeniem cebuli, nie zawierają śladu tych substancji. Nie można więc pozbyć się napięcia, na siłę wywołując łzawienie.''

Reakcja ludzi 




Często jest tak że płacz u dorosłej osoby jest traktowana jako słabość. Często też nie pozwala się facetom płakać - przecież ,,faceci nie płaczą". U ludzi ,którzy twierdzą że takie dziecinne zachowanie jak beczenie w miejscu publicznym, jest oznaką oczywistej słabości jest też przede wszystkim brak zrozumienia. często inni nie potrafią przyjąć naszej reakcji są zażenowani,jawnie agresywni, bezradni , nie umieją się zachować.
Dzieci w takich sytuacjach często się lepiej zachowują jak dorośli. Dla nich to coś naturalnego- jak ktoś płacze albo same stają się smutne i tez popłakują-albo przychodzą przytulają,dają buziaki, swoja ulubioną maskotkę:) i czekają...
My dorośli też tak powinniśmy reagować- często słowa nic tu nie dają- często trzeba zwyczajnie przytulić, położyć rękę na ramieniu, być po prostu i czekać aż ktoś się wypłacze- to pomaga !
Zakazane powinno być gadanie w tylu ,,oj nie becz!,nie zachowuj się jak dziecko,PRZESTAŃ ryczeć czy jakieś jeszcze inne mało elokwentne zwroty.
Nie uciekaj też od takich sytuacji- to działa gorzej niż myślisz:P! Zarówno nie skrywaj w sobie emocji , jak i przy innych nie okazuj że płacz to coś złego.


Płacz a będziesz zdrowy:)


żródła i zdj.:
portalzdrowie.pl
psychoterpaia w XXIwieku 
pinterest.com

2014/02/01

Czasami może być źle.


Czasami mam tak że mimo oczyszczania myśli, ciała i swojego życia ,ciągłego generowania energii na pozytywne podejście do życia i jego całego ,,pakietu" ,czasami ... czasami jest ten gorszy czas,
który moim zdaniem wynika własnie z tego że coś się zmienia - jak bród podniesiony do góry, dusi,krztusi, brudzi na parę chwil otoczenie. Dogrzebanie się do najbardziej czarnych kątów własnej duszy jest trudne. Kiedy to jednak nastąpi... KABUUUUUMMMMM! Jest to jak rozerwanie worka od odkurzacza na środku czystego pokoju.

I tak było w tym tygodniu , wydawało mi się że idę pod górę, że ciągnę za sobą jakieś nie widoczne kamienie,było dziwnie, tak dziwnie że zaczęłam się denerwować. Zdarzyło się kilka kłótni,złych sytuacji, nieprzyjemnych chwil.

Swoją drogą jest to ciekawe zjawisko- o którym wielokrotnie czytałam. Mianowicie może być tak że na początku wprowadzanych zmian w naszym życiu - chwilowo może się wszystko pogorszyć, ale jest to naprawdę krótkotrwałe i ma swój cel. Są to wszystkie brudy podniesione do góry - z czasem im więcej czystej wody będziemy ,,nalewać" to w końcu wypłucze się wszystko co złe i chore.


Codziennie wykonywałam swoja duchową prace, tak jak zawsze a jednak dotknęłam najwidoczniej czegoś co muszę zdecydowanie mocniej przepracować. Ta dysharmonia trwała 4 dni - teraz jest już spokojnie.

Mam nadzieje że wasz tydzień był udany :* Jeśli mieliście podobne do moich doświadczenia to wiecie o co chodzi:)
Życie zawsze płynie, wszystko się zmienia, wszystko jest w ruchu.



2014/01/12

Zanieczyszczony Organizm - precz z toksynami. Metoda nr 1. Własne doświadczenia.



http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080326/ZDROWIE/391980520

Tak samo jak prawami umysłu i pracą nad własnymi emocjami,myślami,postępowaniem i nastawieniem (co jest najważniejsze moim zdaniem ) tak samo często dokształcam się jeśli chodzi o treści związane ze zdrowiem. Cieszę się że coraz popularniejsze staja się metody ,,naturalne" w leczeniu zdrowia człowieka - nie tyle przez samych lekarzy co samych pacjentów, ludzi którzy radzą sobie ze swoimi dolegliwościami. Ja w swoim życiu spotkałam tylko jednego lekarza który traktował mnie jak całość tzn. nie leczył objawów a był zainteresowany dotarciem do sedna problemu. W słowach ,,że traktował mnie całościowo" chodzi o to że pamiętał o tym że człowiek to nie samo ciało ,ale dusza i umysł. Wiele problemów które ludzie przeżywają wynika ze emocji,chorych zakorzenionych głęboko krzywd,które jak ogromny robak zjada nas od środka- wtedy tez chorujemy!

Jak każdy kto walczy z poważną chorobą lub skutkami poważnych urazów z przeszłości najpierw dobrotliwie oddawałam się  w ręce ,,naukowców" później porażona ogromem spustoszenia i zniszczeń jakie niosą za sobą zwykłe lekarskie metody leczenia,antybiotyki,chemicznie szkodliwe płyny,gównowarte terapie ,,elektryczne" i inne suche toporne metody lekarskie- obudziłam się i wzięłam sprawy w swoje ręce.  
Człowiek zmęczony leczeniem idzie szukać innych alternatywnych metod - ja nigdy nie mogłam uwierzyć lekarce,skoro źle się czuje podczas podczas terapii  i więcej jest minusów niż plusów poco to robić- zabijając zdrowe organy toną lekarstw?
Nie jestem  przeciwniczką tradycyjnej medycyny czy zwykłej tabletki przeciwbólowej raz na jakiś czas, ale to co ja kiedyś przeszłam wołało o pomstę do nieba. Ilość trucizny którą zjadałam była naprawdę ogromna.

 I tak jak pisałam znalazłam inne sposoby aby się leczyć. Wiele metod wyśmiewanych przez innych u mnie sprawdziło się doskonale.

I tak po przydługim wstępie chciałam wam opisać najprostszą i pierwsza metodę leczenia - która że tak opiszę to górnolotnie uratowała mi życie.




http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080326/ZDROWIE/391980520

Oczyszczanie organizmu z toksyn.

Nagminną przypadłością z która walczyłam przy spożywaniu takich dużych ilości leków, były okropne problemy żołądkowe.Ba! sam żołądek odmawiał mi posłuszeństwa i pojawiał się u lekarzy już pomysł operacji i wycięcia tego i owego..:/ 
Ten kto to przeżywał wie jak bardzo jest to bolesny ból tej części ciała,jak rujnuje zdrowie, samopoczucie i samoocenę. 
Ból odbierał mi chęci do życia i skutecznie unieruchamiał w domu.

Jednak jak pisałam wcześniej przyszedł dzień kiedy postanowiłam coś z tym robić. 

Postanowiłam wbrew opinii lekarza prowadzącego i przerażaniu bliskich oczyścić organizm - głodówką.

Sporo się dowiedziałam na ten temat ,wiele poczytałam i wzięłam się do działania. 
Hasło:Głodówka lecznicza.
Nie polecana dla osób poniżej 23-25 roku życia. Ja wtedy miałam lat 20 i mimo wszystko postanowiłam to zrealizować.(Moja mama dał się przekonać. Chłopak dość sceptyczny tez bardzo pomógł.)

I tak zrobiłam. Żeby było jasne nie polecam się głodzić -to co tu opisuje to forma terapii dla organizmu delikatnie rzecz ujmując zasyfionego,zatrutego antybiotykami,złogami,dla jelit zatkanych przez odpady wytracane z lekarstw,złego odżywiania etc.
Moja pierwsza głodówka okazała się praktycznie ścisła dietą. W tamtym czasie mój zmysł smaku był,,chory że tak powiem" strasznie ale to strasznie nie smakowała mi woda... Głodówka trwała 7 dni! Tak 7 dni!
Przez pierwsze 2 dni nie myślałam o głodzie- gdy boli żołądek instynktownie nie jemy.

Przez 7 dni nie wychodziłam z domu, głownie leżałam pod kołdra i kocami bądź latałam do toalety.

Piłam herbatki ziołowe,zieloną herbatę,wodę z sokiem z cytryny,raz dziennie zwykłą herbatę owocową-malinowa. Wszystko rzecz jasna bez cukru. Zawsze rankiem każdego dnia piłam gorącą wodę z łyżką miodu. Taki ukłon w stronę słodkiej ciepłej kawy;P
Pierwsze dwa dni przeszły gładko pod względem braku głodu itd. piłam,piłam i piłam różne płyny.

Organizm się oczyszczał,pociłam się jak diabli,porobiły mi się różne wykwinty na skórze,plami,dziwne krosty ,pokrzywka wysiała się na całym ciele. Miałam dziwny nalot na języku i tragiczny chemiczny posmak w ustach.Myłam się kilka razy w ciągu tych 2óch dni, żeby chyba z 10 razy na dzień ,aby czuć się w miarę komfortowo:)
Inną przykra dolegliwością był ból głowy - dość intensywny podczas pierwszego dnia ,pomogła refleksologia, tzw.joga dłoni oraz masowanie twarzy i głowy.

Trzeciego dnia nie bolał mnie żołądek ale był kryzys miałam nieludzką ochotę zjeść coś tłustego i chciałam zabić chłopaka jeśli nie kupi mi hamburgera(typowe uzależnienie od ,,fastfódów'') po prostu leżąc w łóżku nagle pojawił się w mojej głowie obraz hamburgera i aż ślinka pociekła. Tu wkroczyła mama i przetrzymałam ten dzień popijając herbatki i w ramach rozsądku aby ocalić życie chłopaka:) zjadłam ugotowane przez nią na parze marchewki! Takie słodziutkie mniam! do dziś je uwielbiam:) Jadłam przez kilka godzin po jednej marchewce - w ten sposób przetrwałam.

Czwartego dnia obudziłam się ze spuchniętymi oczami i pomyślałam że to od marchewek!:) jednak ten efekt był tez kolejnego dnia gdy jadłam gotowane na parze brokuły, później stwierdziłam że tak po prostu oczyszczał się organizm nie wiem czemu oczy spuchły ale później już tego problemu  nie było.Po tych czterech dniach zaczęły znikać dziwne czerwone wykwinty ze skóry, piłam dużo letnich płynów,wypłukałam z siebie i wypociłam chyba litry soli i toksyn. Dziwny posmak z ust zniknął. Pod koniec tego dnia zrobiła sobie gorącą kąpiel  i dopiero wtedy zauważyłam że tak lekko z boku w okolicach wątroby zrobiła mi się na skórze dziwna duża czerwona ,,plama".. Poczułam lekki niepokój i już chciałam panikować ale uspokoiłam się i postanowiłam mimo wszystko skorzystać z pachnącej kąpiel.

Piątego dnia napisałam w dzienniku swoim (bo z niego i zapisków z tamtego czasu  czerpie wiedzę pisząc ten post) napisałam że obudziłam się czując nieznaną dawno euforią !:)Czułam się wolna i ,,czysta".
Tak na marginesie-Rację przyznałam tym którzy mówili i opisywali że w którymś momencie leczniczej głodówki (choć ja nie głodowałam wiem) poczuli ,,jak robi im się jaśniej w głowie"-rozjaśnia się wiele spraw ,pojawia się optymizm taka lekkość na sercu,szczęście i wraca chęć do życia.


Przez te 5 dni organizm się intensywnie oczyszczał w tym -TYM najzwyklejszym ,,sposobem" czyli wypróżnianiem. Nie będzie to ciekawy akapit ale muszę to napisać - warto obserwować co wydalamy kiedy zaczynamy ta formę leczenia i wtedy kiedy kończymy. Pierwszego dnia ja pod tym względem miałam ,,wybuchowe" posiedzenia- a to dlatego że ilość zanieczyszczeń i gazów będących w moich jelitach była ogromna - przez intensywne podawanie płynów wszystko się ruszyło! W końcu po kliku miesiącach gnicia i fermentowania..blee:/ 
Kolejnego dnia było już spokojniej jednak dziwne ,,sprawy i kolory" które pojawiały się w toalecie przez te całe 7 dni były zatrważające-pokazywały tylko sakle zatrucia organizmu. 

Szóstego i siódmego dnia były dalej płyny i jadłam obrane ze skórki jabłka. Nie wiem czemu ale nie chciałam jeść ich ze skórka..
Siódmego dnia plama z boku skóry zmniejszyła się i zbladła, po kolejnych 3 dniach znikła zupełnie.

Po całych tych 7 dniach ścisłej dieto-głodówki-schudłam 9 kilogramów!-TYLE złogów i innych paskudztw siedziało we mnie m.in. w żołądku/jelitach. 
Ale żeby było jasne raz jeszcze powtórzę tu nie chodzi o odchudzanie a o oczyszczanie!
Byłam lżejsza,żołądek nie bolał-dziwne wysypki poznikały ze skóry, zmniejszyły się wągry, przestała bolec głowa,poznikały brodawki,oczy nabrały blasku i najważniejsze czułam się zdrowo! Wreszcie.

Ten ścisły post trwał by dłużej jednak musiałam wrócić do pracy więc musiałam mieć energie do pracy,ważne jest to że przez te wszystkie dni spędziłam w domu i dobrze bo  byłam bardzo senna i szybko się męczyłam.

8 dnia był dniem wprowadzeniem posiłków - jadłam od tej pory rozdzielnie- osobno białka,osobno węglowodany etc. Zero słodyczy i słodkich napojów. Najczęściej gotowane warzywa i kasza- rzadko nabiał(który uwielbiałam)i drób.

I odżywiałam się tak przez kolejne 3 miesiące- sporadycznie bolał mnie żołądek od kawy której mimo wszystko porzucić nie umiałam. 
Po tych 3mcach wyjechałam na specjalny ,,obóz''/urlop gdzie przeprowadzono głodówkę przez 10 dni -warunki były bardzo komfortowe- był czas wchodzenia w głodówkę,sama głodówka i wychodzenie z głodówki- 3 tygodnie razem wszystko trwało:D!
Druga głodówka była już 100% głodówką sama woda- trudniejszą- ale więcej przez nią zyskałam i było to tego warte.
Schudłam kolejne 5 kilogramów i co lepsze odrazu po powrocie do domu pojechałam na kontrolę do lekarza- zrobiłam wszystkie wymagane badania i SZOK!- wspaniałe wyniki,lepsze niż kiedykolwiek. Byłam ZDROWA!

Tak to możliwe to co wkładamy do ust może leczyć ale też i zabija!

Ten wspaniały okres trwał przez kolejne parę lat. Późniejsze zdarzenia i powrót kryzysu zdrowotnego w 2012 roku jest efektem tego że sobie pofolgowałam. Odpuściłam -zamieniłam priorytety- praca zamiast zdrowia. Dziś z podkulonym ogonem wracam do wypróbowanych metod i leczę swoje ciało,dusze i umysł od nowa:) Człowiek mimo wszystko jest wspaniałą istotą- daj mu odpowiednie narzędzia a zregeneruje się w mig!

Teraz czeka mnie powtórna głodówka i odtrucie organizmu z kolejnych dawek leków i innych paskudztw które łykałam i jadłam, będę wam relacjonować jak mi będzie szło!


http://www.nowiny24.pl










LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...