Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
2014/02/01
Czasami może być źle.
Czasami mam tak że mimo oczyszczania myśli, ciała i swojego życia ,ciągłego generowania energii na pozytywne podejście do życia i jego całego ,,pakietu" ,czasami ... czasami jest ten gorszy czas,
który moim zdaniem wynika własnie z tego że coś się zmienia - jak bród podniesiony do góry, dusi,krztusi, brudzi na parę chwil otoczenie. Dogrzebanie się do najbardziej czarnych kątów własnej duszy jest trudne. Kiedy to jednak nastąpi... KABUUUUUMMMMM! Jest to jak rozerwanie worka od odkurzacza na środku czystego pokoju.
I tak było w tym tygodniu , wydawało mi się że idę pod górę, że ciągnę za sobą jakieś nie widoczne kamienie,było dziwnie, tak dziwnie że zaczęłam się denerwować. Zdarzyło się kilka kłótni,złych sytuacji, nieprzyjemnych chwil.
Swoją drogą jest to ciekawe zjawisko- o którym wielokrotnie czytałam. Mianowicie może być tak że na początku wprowadzanych zmian w naszym życiu - chwilowo może się wszystko pogorszyć, ale jest to naprawdę krótkotrwałe i ma swój cel. Są to wszystkie brudy podniesione do góry - z czasem im więcej czystej wody będziemy ,,nalewać" to w końcu wypłucze się wszystko co złe i chore.
Codziennie wykonywałam swoja duchową prace, tak jak zawsze a jednak dotknęłam najwidoczniej czegoś co muszę zdecydowanie mocniej przepracować. Ta dysharmonia trwała 4 dni - teraz jest już spokojnie.
Mam nadzieje że wasz tydzień był udany :* Jeśli mieliście podobne do moich doświadczenia to wiecie o co chodzi:)
Życie zawsze płynie, wszystko się zmienia, wszystko jest w ruchu.
2014/01/19
Nadchodzi ,,Blue Monday" ?
Cytat z Wikipedii : ,,Blue Monday – wprowadzone przez Cliffa Arnalla określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, przypadającego w poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. Arnall wyznaczał w 2004r. datę najgorszego dnia roku za pomocą wzoru matematycznego uwzględniającego czynniki meteorologiczne (krótki dzień, niskie nasłonecznienie), psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych) i ekonomiczne (czas, który upłynął od Bożego Narodzenia powoduje, że kończą się terminy płatności kredytów związanych z zakupami świątecznymi)"
Blue Monday wypada jutro tj.20 stycznia 2014 r.-czyli najbardziej smutny dzień w roku? Wiecie co chociaż to już 10 lat udowodnionego naukowo TEGO dnia, ja usłyszałam o nim dopiero kilka dni temu. Zainteresowała się tym i wiem że ta teoria ma tez mnóstwo krytyków i wg wielu innych naukowców jest wręcz śmieszna.
To prawda styczeń jest długi,mamy mało światła słonecznego,kończą się pieniądze-wydane w większości na święta;) Jednak zarówno jeśli jest to nawet prawda i kumulacja wielu negatywnych czynników sprawia, że ten dzień jest jedna wielką negatywną dobą- to chyba najgorsze co można było i jest robione to powtarzać to ludziom, wiecie jak to działa ? Jako samospełniająca się zła wróżba. W co wierzymy to przyciągamy...
Tylko my sami wierząc w coś i emocjonując się tym nadajmy temu siłę. Pamiętajcie o tym z rana:)
Nie dajcie się poniedziałkowi i skupcie się na pozytywnych aspektach tego dnia!
Wstańcie chwilę wcześniej-zróbcie pyszne śniadanie,włączcie ulubioną muzykę-zachowujcie się jak dzieci cieszcie się z takim początkiem będzie łatwiej:) Afirmacja? pewnie:) ,,Mam wspaniały dzień!Mam wspaniały dzień" .Zanurzcie się w tym i odpłyńcie myślami do przyjemnych przeżyć w Waszym życiu.
Wierzę w moc własnych myśli -dlatego nadajcie siłę tylko pozytywnym myślą. to nie jest trudne trzeba tylko spróbować.
zdj.zpinterest.com
Blue Monday wypada jutro tj.20 stycznia 2014 r.-czyli najbardziej smutny dzień w roku? Wiecie co chociaż to już 10 lat udowodnionego naukowo TEGO dnia, ja usłyszałam o nim dopiero kilka dni temu. Zainteresowała się tym i wiem że ta teoria ma tez mnóstwo krytyków i wg wielu innych naukowców jest wręcz śmieszna.
To prawda styczeń jest długi,mamy mało światła słonecznego,kończą się pieniądze-wydane w większości na święta;) Jednak zarówno jeśli jest to nawet prawda i kumulacja wielu negatywnych czynników sprawia, że ten dzień jest jedna wielką negatywną dobą- to chyba najgorsze co można było i jest robione to powtarzać to ludziom, wiecie jak to działa ? Jako samospełniająca się zła wróżba. W co wierzymy to przyciągamy...
Tylko my sami wierząc w coś i emocjonując się tym nadajmy temu siłę. Pamiętajcie o tym z rana:)
Nie dajcie się poniedziałkowi i skupcie się na pozytywnych aspektach tego dnia!
Wstańcie chwilę wcześniej-zróbcie pyszne śniadanie,włączcie ulubioną muzykę-zachowujcie się jak dzieci cieszcie się z takim początkiem będzie łatwiej:) Afirmacja? pewnie:) ,,Mam wspaniały dzień!Mam wspaniały dzień" .Zanurzcie się w tym i odpłyńcie myślami do przyjemnych przeżyć w Waszym życiu.
Wierzę w moc własnych myśli -dlatego nadajcie siłę tylko pozytywnym myślą. to nie jest trudne trzeba tylko spróbować.
zdj.zpinterest.com
2014/01/17
Wyniki badań histopatologicznych nie taki diabeł straszny jak go malują. Historia z życia wzięta.- A dokładnie z mojego.
Skradam się z opowieścią:) .. zdj. zpinterest.com
Moje jak i wasze życie to zbiór różnych doświadczeń,dobrych i złych chwil, nauki i porażek,rzeczy ważnych i tych zwykłych, małych i dużych,zdrowia i choroby,cudów i śmierci. Mój dzisiejszy wpis jest dla mnie bardzo ważny jest zwycięstwem jest podziękowaniem jest sensem.
Jak każda kobieta lubię zakupy,kino i pyszne włoskie jedzenie. Kocham nieistotne na większą skale rytuały łazienkowe,dbanie o siebie i przebieranie się więcej niż 2 razy przed większymi wydarzeniami:) Jest jak każda z Was ale jak i każda z was różnie się od Was. Moje doświadczenia wiele mnie nauczyły i dały możliwość zainteresowania się metodami o których być może nie słyszałabym nigdy,dały mi również szanse na rozwój bardzo intensywny , na mocniejsze wejrzenie w siebie , na zrozumienie sensu pewnych spraw.
Zastanawiam się jak odpowiednio ubrać w słowa to co che przekazać-tak aby nie było to zbyt smutne,drastyczne czy ponure bo suma tych spraw dała tak naprawdę pozytywny efekt. Mnie mądrzejszą,lepszą i bardziej spełnioną i szczęśliwą. Pozwólcie że szczerze wam coś opowiem.
Drugim dnem mojego wyzwania dotyczącego pozytywnego myślenia w tym tygodnia, była sprawa moich wyników badań. Nie wiedziałam czy o tym wspominać czy raczej nie, ale skoro to mój blog i chce być na nim sobą to chce się podzielić swoimi odczuciami co do sugerowanej wcześniej choroby i tego jak bardzo trudne były to dni dla mnie dni pod względem oczekiwania na wyniki.
zdj.onet.pl
Tendencja spadkowa w moim zdrowiu zaczęła się 3 lata temu.Pracowałam z jednej z największej korporacji w naszym kraju i żyłam trochę w złudzeniu że mam wszystko(kasa,kasa,kasa),że świetnie mi idzie i mogę mieć cokolwiek zapragnę, jednak do momentu! , kiedy pierwszy raz nie zaszłam w ciąże i poroniłam...
Mam głęboką wiarę że to co nas w życiu spotyka dobre i złe zaczyna się przede wszystkim od nas. To my kreujemy nasz świat, nasze życie nasze ,,przypadki".Choć to może wydawać się nie zrozumiałe to naprawdę tak jest - są sprawy które nasz przerastają i sensu ich nie zrozumiemy od razu -ale zawsze takie rzeczy mają sens bo wychodzą od nas samych.
W moim zdrowotnym życiu 2 momenty miały znaczenie - jako ,,młoda" nastolatka (11 lat) miałam potworny wypadek samochodowy, walka o życie, długotrwała rehabilitacja, wiara. nadziej w zdrowie to mi dało nadziej na kolejne lata:), drugi moment to ten 3 lata temu kiedy pierwszy raz poroniłam- (poroniłam jeszcze 2 razy w ciągu tych lata) pierwsze poronienie ,,na nowo" zmieniło moje życie -wiem trywialnie to brzmi ale własnie zdrowie odciska na nas ,na naszym życiu,myśleniu charakterze największe ,,piętno" i tak było również w moim przypadku.
,,Pierwsze poronienie'' opuściło kurtynę i z pięknej bogatej bajki gdzie wszystko było przesłodzone,piękne i trochę przerysowane - wpadłam w czeluści czarnej rozpaczy - Jak to ja nie mogę czegoś mieć? Dlaczego ja?Czemu właśnie mnie to spotyka?
Było to też przebudzenie jeśli chodzi o pracę, w takich miejscach korporacyjnych gdzie kryzys nie był tak odczuwalny- nie ma miejsce na własne życie,czas wolny,zdrowie i szczęście. (nie generalizuje nie wszędzie tak jest są i na to dowody;) - ja trafiłam wtedy niestety źle).
Choć można zarobić cholendarne sumy pieniędzy to raczej późniejsze refleksje/wnioski przywodzą nam myśl że było to nic nie warte. Nie kupimy za to tego co w życiu najważniejsze miłości, przyjaźni,szczęścia ,zdrowia(tak leczenie jest drogie pieniądze się przydają ale chodzi o głębszy sens tego stwierdzenia).
Wiem pieniądze się w życiu przydają-dlatego jak już pracować to robić to się kocha i nie dać się wykorzystywać.
Kiedy okazało się że poroniłam zaczęło się leczenie i szukanie przyczyn takiego stanu. Kopano z każdej strony , na pierwszy rzut oka wszystko było ok, zdrowa,piękna:), silna kobieta(miałam super umięśniony brzuch:) ) i czemu nie mogę utrzymać ciąży?
Jedną z przyczyn był wypadek- taki wstrząs dla organizmu pozostawia po sobie ślady i skutki do końca życia. Drugi to był mój styl życia i ogromny stres jaki przechodziłam każdego dnia pracując 6 dni w tygodniu czasem tez i w niedziele.
Ciężka praca i stres to nie tylko jak by się mogło wydawać praca w supermarkecie na kasie lub przy rozładowywaniu palet w sklepie przez kobiety- to tez strach i ogromna odpowiedzialność która z coraz wyższym stanowiskiem jest dla nas zapłatą i prestiżem ale także jest narzędziem wykorzystywanym najczęściej źle przez kierujących nas ludźmi- gdzie władza jest tyranią i jednym wielkim mobbingiem.
Ja tak miałam im więcej zyskałam tym więcej miałam do stracenia.Żyłam pod presją ciągłego krytykowania ze strony przełożonych ,mogłam dać 100% siebie a i tak pytano mnie czemu nie 200%? Później tzw dyrektorów było więcej - zmieniały się kompetencje oraz moi szefowie. Wiele zniosłam ale więcej już nie chciałam.
Miałabym do opowiedzenia tu 1001 opowieści jak i co mogą zrobić ludzie zawistni, zakompleksieni, starający przejąć władze lub zwyczaje złośliwi. Zrobiono mi mnóstwo krzywd ,nigdy nie odpłaciłam się tym samym bo mocno wierzyłam w uczciwość biznesową-tak takie połączenie słów dziwi:)-jednak prawda jest taka że ludzie utożsamiają się ze środowiskiem w którym pracują- aura tamtego miejsca pracy ,była wręcz namacalna istne zło. tak! Czerpano często gęsto zyski z głupoty i nieświadomości klientów- zresztą cały czas tak jest - były i penie nadal istniały plany jak zarabiać kosztem wszystkich i wszystkiego. Ja nie pracowałam bezpośrednio z klientami ale przy systemach informatycznych, później administracji i aspektach prawnych.
Tak naprawdę powie wam jedno - ludzie kiedy się ich odpowiednio ogłupi naprawdę zrobią WSZYSTKO.
ja tez robiłam wszystko a nawet więcej niż mogłam i nawet to że zaszłam w ciążę nie zwolniło tempa mojej pracy,życia - dopiero utrata dziecka obudziła mnie mocno i na dobre.
Byłam chora,zestresowana,bałam się wielu rzeczy wpadłam w jakieś dziwne psychozy, bóle głowy, wymioty co rano ze zdenerwowania - taka byłam wtedy pracując tam,tak widziała mnie rodzina mój Ukochany.
Kiedy pierwszy raz zaszłam w ciąże i poroniłam -uwierzcie lub nie ale wtedy jak przyniosłam zwolnienie do pracy załamana,smutna i przerażona -zagrożono mi degradacją, utratą pracy,poważnymi konsekwencjami i ogólnie wszystkim byle bym znów była taka jak przedtem czyli bardziej wydajna.
To było takie przykre - chciałam zwykłej rzeczy - rodziny ale to było nie do pomyślenia! Trwało to około roku - szykanowania się nasiliły i znów poroniłam, za drugim razem uprzedziłam kroki szefostwa i po tym jak się dowiedziałam że mam podejrzenie nowotworu - rzuciłam prace w diabły! Po utracie pracy za około 4 miesiące znów poroniłam...
Mogłabym się rozpisywać dalej jak to było i jak trudne były badan wyniki itd. Jednaka po wycięciu guzka okazało się że nie jest tak źle.Nie było to nic złośliwego,były jakieś rozterki ponieważ oprócz tego leczyłam się intensywnie aby móc zajść w ciąże.Było długie leczenie farmakologiczne itd. leczono kilka ,,chorób " naraz.
zdj.pinterest.com
Od utraty pracy do dnia dzisiejszego minął rok i 6 miesięcy - na nowo od tego momentu układam swoje życie i zdrowie. Czuje się wolna! Od nowa doświadczam jak pozytywne myślenie uskrzydla i daje nowe możliwości. Dorabiam różnymi zleceniami i debiutuje jako coach:)co daje mi mnóstwo radości - mam wiele planów , mam wiele celów, chce pomagać innym, chce żyć szczęśliwie.
Dziś otrzymałam wyniki badań histopatologicznych- jestem zdrowa ,żadnych zmian chorobotwórczych. Tak naprawdę 2,5 roku temu wyniki były nie zaciekawe ale się nie poddałam i wiem że dziś było by tak samo nawet jeśli wynik był by inny.
Mocno jednak wierzyłam w zdrowie i afirmowałam to od grudnia codziennie,dzień w dzień po kilka razy aż do znudzenia:) Więc jak mogło być inaczej? Musiało się okazać ze jestem zdrowa:)!
Czy znajdę ponownie w ciąże - kiedyś na pewno tak - oddałam się w naturalnym rytm mojego organizmu i zrozumiałam że całościowe podejście do zdrowia (holistyczne) jest najważniejsze trzeba leczyć ciało i duszę.
I nie stresować się - to zabija od środka... Będą wpisy na moim blogu również o tym.
Marzy mi się zmiany nastawienia naszej polskiej rzeczywistości, zmiany postępowania różnych ludzi, marze o relatywny przekazywaniu tej wiedzy dalej.
Co ciekawe odkąd świadomie pracuje nad zmianą swojego życia - wszystkie chore znajomości, których większość zawarłam w poprzedniej pracy, naturalnie zniknęły z mojego życia. I to nie jest tak że życzę im źle! Nie ! po po prostu to nie jest już część mojej historii skupiam się na dobru i miłości i tylko to przyciągam do swojego życia.
Ten wpis powinien być pewnie 6 razy dłuższy aby dokładnie wytłumaczyć niuanse i różne złe rzeczy które dobrowolnie przyciągnęłam do siebie. Jednak mam nadziej że sens tego że zawsze mamy wybór i to od nas zależy jak będzie toczyć się nasze życie jest widoczny w tej historii.
Opisze Wam później również historie mojej zwycięskiej walki po wypadku - to istotna część mojego życia która wydaje mi się że daje namacalne dowody na to że praca sama ze sobą daje fenomenalne efekty. Historia o osobach tzw. wampirach energetycznych tez będzie bo nawiasem mówiąc jakoś tak się dzieje że tam gdzie wielkie pieniądze tam i oni są:P choć nie tylko.
Chcę tym blogiem w pełni szerzyć tą wiedzę i pokazywać że można jak się chce coś zmienić:)
Bądźcie ze mną!:)
ps. przepraszam za ewentualne błędy stylistyczne i ortograficzne:):* poprawie wkrótce.
2014/01/02
Prawo przyciagania?:) inspiracja na dziś:)
źródło zdjęcia mlmy.pl
Chciałam dziś podzielić się z wami pewną ,,złotą myślą" - stwierdzeniem które pomaga mi w życiu.
Pokazuje że jestem odpowiedzialna za własna postawę myśli i działania. I że to co robię lokalnie możne działać globalnie. Wszystko co robimy ma oczywiście na nas wpływ ale i może przede wszystkim na innych,na naszą rzeczywistość,na to jakie jest nasze życie.
Co to za myśl ?
Ano taka:
,,Cała Nasza rzeczywistość,życie jakiem żyjemy jest lustrzanym odbiciem naszych myśli i słów."
Zastanów się nad tym przez chwilę.
zródłozdjecia.prawoprzyciaganiawzyciu/forum/gazeta.pl
A teraz pomyśl o ostatnich złych dniach,problemach czy innym lękach siedzących w Twojej głowie- jestem pewna że czasem zastanawiasz się czemu tak się dzieje, czemu wciąż coś jest nie tak?,czemu wszystko się wali... przekalkuluj swoje myśli ,to co siedzi w Twojej łepetynie:) wiem bo sama mam dowody czarno na białym - moje myślenie i ta ,,polska"maruda i czarnowidztwo długo siedziała w moim umyśle - ale dziś codziennie nad tym pracuje i z dnia na dzień jest lepiej:)
Rok Dobrych Myśli - kilka punktów postanowień!
Mamy nowy 2014 rok i zdaje się że będzie to dobry rok :)? prawda?
Każdy Nowy Rok witam z pewnym radosnym oczekiwaniem i naprawdę potrafię cieszyć każdym kolejnym dniem stycznia - jednak w ubiegłych latach bywało tak że entuzjazm kończył się w lutym.. szkoda bo mogłam dużo więcej zyskać gdym była wytrwała.
Uzbrojona w sporą dawkę doświadczeń postanowiłam odczarować ten rok, aby był początkiem kolejnych wspaniałych rozwojowych lat.
Moje postanowienia są czymś innym w tym roku - są to pozytywne słowa, które mam nadzieję będą się częściej pojawiać w moim życiu.
Wam też polecam takie podejście do sprawy:) zadania/pomysły/sprawy będą się pojawiać na bieżąco w naszym życiu dlatego warto mieć drogowskaz które nam pomoże.
Moje postanowienia na Nowy rok to:
Odwagę,mądrość i dobro -wiem brzmi to tak górnolotnie- ale wybrałam je ponieważ są to ważne teraz w moim życiu sprawy. Kochanie swoich bliźnich mocno się z tym łączy.
Po pierwsze chcę przestać się przejmować opinią innych ludzi(często negatywną np.co do działań i pomysłów) chcąc przy tym być dobra i uczciwa. Wybaczać dawne spory i niesnaski. Być zawsze pozytywna w kontaktach z bliźnimi po to aby wszechświat/los odwdzięczył mi się tym samym:)
Poprzedni rok jest już dla mnie zamknięta przeszłością, zapisana kartką którą musiałam przeżyć żeby dziś mieć siłę coś zmienić i realizować swój własny szkic życia.
źródło-tumblr.com
Każdy Nowy Rok witam z pewnym radosnym oczekiwaniem i naprawdę potrafię cieszyć każdym kolejnym dniem stycznia - jednak w ubiegłych latach bywało tak że entuzjazm kończył się w lutym.. szkoda bo mogłam dużo więcej zyskać gdym była wytrwała.
Uzbrojona w sporą dawkę doświadczeń postanowiłam odczarować ten rok, aby był początkiem kolejnych wspaniałych rozwojowych lat.
Moje postanowienia są czymś innym w tym roku - są to pozytywne słowa, które mam nadzieję będą się częściej pojawiać w moim życiu.
Wam też polecam takie podejście do sprawy:) zadania/pomysły/sprawy będą się pojawiać na bieżąco w naszym życiu dlatego warto mieć drogowskaz które nam pomoże.
Moje postanowienia na Nowy rok to:
- Konsekwencja
- Pozytywne Myślenie
- Odwaga
- Dobro
- Mądrość
- Kochanie Ludzi
Odwagę,mądrość i dobro -wiem brzmi to tak górnolotnie- ale wybrałam je ponieważ są to ważne teraz w moim życiu sprawy. Kochanie swoich bliźnich mocno się z tym łączy.
Po pierwsze chcę przestać się przejmować opinią innych ludzi(często negatywną np.co do działań i pomysłów) chcąc przy tym być dobra i uczciwa. Wybaczać dawne spory i niesnaski. Być zawsze pozytywna w kontaktach z bliźnimi po to aby wszechświat/los odwdzięczył mi się tym samym:)
Poprzedni rok jest już dla mnie zamknięta przeszłością, zapisana kartką którą musiałam przeżyć żeby dziś mieć siłę coś zmienić i realizować swój własny szkic życia.
źródło-tumblr.com
2013/11/07
Ho ho ho - święty mikołaj już u bram?
Tak moment w listopadzie po wszystkich świętych .. to doskonały moment na ubieranie w mikołaje ,bombki i choinki wszystkich centrów handlowych,sklepów i puszczanie takowych reklam w tv..
Byłam 2 listopada oraz dziś w sklepie, musiałam 2x iść do Kakadu po jedzonko dla mojej małej .... tak bombki już wisiały ... widziałam ze na zapleczu przy parkingu centrum handlowego jest w częściach już wnoszona choinka.... Łańcuchy i bombki już powiewały z balustrad..
Wiecie o co chodzi ..?
Po pierwsze bardzo lubię święta , po drugie pięknie udekorowane wystawy w sklepach w małych uliczkach kiedy idzie się wieczorem są dla mnie jak kraina czarów- uwielbiam to! i nie ma nic przeciwko świątecznym piosenkom w radio :)
Jednak zawsze ale to zawsze mimo że wiem że to marketing i skomercjalizowana propaganda:P, jednak tak zawsze się zastanawiam czy trochę nie jest na to za wcześnie...?
:) cóż.. wiadomo trzeba klienta kusić i zmusić go stworzenia świątecznej listy prezentów...
Byłam 2 listopada oraz dziś w sklepie, musiałam 2x iść do Kakadu po jedzonko dla mojej małej .... tak bombki już wisiały ... widziałam ze na zapleczu przy parkingu centrum handlowego jest w częściach już wnoszona choinka.... Łańcuchy i bombki już powiewały z balustrad..
Wiecie o co chodzi ..?
Po pierwsze bardzo lubię święta , po drugie pięknie udekorowane wystawy w sklepach w małych uliczkach kiedy idzie się wieczorem są dla mnie jak kraina czarów- uwielbiam to! i nie ma nic przeciwko świątecznym piosenkom w radio :)
Jednak zawsze ale to zawsze mimo że wiem że to marketing i skomercjalizowana propaganda:P, jednak tak zawsze się zastanawiam czy trochę nie jest na to za wcześnie...?
:) cóż.. wiadomo trzeba klienta kusić i zmusić go stworzenia świątecznej listy prezentów...
2013/11/01
Czasem warto się pożegnać! Aby pojść dalej czasem trzeba zrobić krok do tyłu! - własne przemyślenia:)
Życie jest ciągiem zmian,chcemy by było szczęśliwe, zdrowe, bogate ,pełne miłości i przyjaźni. Jak wszystko co na tym świecie istnieje możemy to mieć!Wszystko!
Zdarzają się jednak sytuacje które są bezpośrednią przyczyną zmian. Coś się dzieje takiego że poprostu życie jest już inne od tego momentu. Czasem są to naprawdę traumatyczne przeżycia, czasem nie.
Jednak wszystkie zmieniają. Dziś o tych, powiedziałabym zdarzeniach, średniego kalibru.
zdj.z pinterest.com
Czasem Warto się Pożegnać!
W dążeniu do lepszego życia i pracowaniem nad samorozwojem byłam zazwyczaj osamotniona w swoim kręgu znajomych i przyjaciół. Była to tak zwana fanaberia.Wprawdzie teraz więcej się dzieje w tym temacie, jednak ponad 10 lat temu jak miałam niecałe 16 lat, był to dość herezyjny temat w moim środowisku.
W domu natomiast było inaczej to od mamy podkradałam pierwsze książki o samodoskonaleniu się i tam u mamy na regale znalazłam świetną książkę Potęgę Podświadomości J.Murphy'ego. Szkoły ,studia,prace różnie to bywało u mnie z tym dalszym rozwojem przede wszystkim przeze mnie - w pewnym momencie odpuściłam - pogoń w wyścigu szczurów o tak dopadł i mnie. W tych latach wiele się działo ale dziś nie o moich traumach ale o wynikających z tego wszystkiego wnioskach :)
Dziś robię co chce.. :) Ale nie powiem ostanie 2 lata były gorzką pigułką do przełknięcia,ale dałam radę - wiadomo - ,,Co nas nie zabije to nas wzmocni:)".
Tyle u mnie było i jest zakrętów , zagadnień problematycznych do rozwiązania:) ale ciesze się że jestem na ścieżce jaką zawsze chciałam iść.
W tym czasie straciłam wielu znajomych, troje moich wcześniej bliskich przyjaciół zawiodło mnie,tzw. lojalni ludzie zrobili mi w pracy piekiełko...
Mój krąg bliskich osób zrobił się mniejszy. Mam jedną przyjaciółkę, męża-niemęża tego samego od 8 lat,ukochaną mamę,dowcipną siostrę(pakiet poszerzony o męża i 2oje dzieci) i pogwizdującego tatę:) Mało tego co..? Jednak czy naprawdę?
Oczywiście czasem trafiają się jakieś echa przeszłości,jakieś imprezy, dawni znajomi jakieś parapetówki etc.
Jednak z mojego punktu widzenia jest to tak niezobowiązujące że nie martwię się już o reakcje ,,tamtych" osób. Nie jestem mściwa wybaczyłam im i idę dalej. Ciesze się że sobie radzą ale nie jest to już część mojej historii.
Odkąd tak się stało jest mi lżej-wprawdzie to ostanie miesiące są przyczyną takiego pomniejszenia kontaktów, ale nie rozpaczałam i nie rozpaczam z tego powodu.
Życie trochę samo wymusiło takie zmiany. A ja tym zmianą się poddałam bez najmniejszych zastrzeżeń.
Co więcej jest mi lepiej, lżej i jestem szczęśliwsza. Zrobiłam wprawdzie krok do tyłu - znów od nowa będę szukać nowych miejsc pracy,poznawać ludzi, ufac im i poznawać,wybierać z kim się przyajźnić. Nie popełnię zapewne takich błędów jak poprzednio:) już wiem więcej.
Czemu czasem warto się pożegnać? I cofnąć się do punktu wyjścia?:)
Moje własne doświadczenia pokazały jak łatwo popaść w pułapkę tzn.: dać sobą pomiatać, być wykorzystywanym,dawać komuś wszystko , poświęcać się , starać, rozdwajać, odwalać za kogoś robotę --a to wszystko pod płaszczykiem słowa przyjaźń. Trochę to chore było przyznacie prawda?
W porę się opamiętałam jednak i zakończyłam znajomości które były jak wysysanie ze mnie energii życiowej. Trudno mi było słuchać wymówek - trudno mi było uwierzyć że komuś trudno się minimalnie wysilić aby mi pomóc,powiedzieć dobre słowo i podtrzymać znajomość.
Do dziś nie rozumiem różnych wymówek a te zostały mi na długo w głowie..:
,,Nic nie poradzę za dużo ode mnie wymagasz, nie mogę rozmawiać bo oglądam na wspólnej.." lub
,,To TY się staraj ja nie umiem podtrzymywać znajomości ,bo trzeba dzwonić do siebie,odwiedzać się a ja już męczę się wystarczająco jeżdżąc do mojej matki.."
Takk... Te słowa powiedziała moja ,,kiedyś" przyjaciółka. A ja dopiero w zeszłym roku odpuściłam. To była chora znajomość. A przyjaźń do dziś jest dla mnie ważnym elementem życia,ale jak sami wiecie nie można mylić tej pięknej rzeczy z totalną patologią i zbyt wielki ego...
Czystki w moim życiu były wszędzie-zdrowie,praca,znajomi,przyjaciel,rodzina.
Pożegnałam to co złe,pożegnałam to co chore,pożegnałam to co nie było uczciwe.
Dziś jestem na początku nowej drogi. Już się cieszę,bo to daje możliwość nowych sytuacji i znajomości.
Wiem że będzie dobrze! Jestem głodna nowych doświadczeń.W jakiś sposób znów zaczynam wszystko od nowa. Ale już teraz wiem że warto było zrobić krok do tyłu aby wystrzelić do przodu od nowa:)
Zdarzają się jednak sytuacje które są bezpośrednią przyczyną zmian. Coś się dzieje takiego że poprostu życie jest już inne od tego momentu. Czasem są to naprawdę traumatyczne przeżycia, czasem nie.
Jednak wszystkie zmieniają. Dziś o tych, powiedziałabym zdarzeniach, średniego kalibru.
zdj.z pinterest.com
Czasem Warto się Pożegnać!
W dążeniu do lepszego życia i pracowaniem nad samorozwojem byłam zazwyczaj osamotniona w swoim kręgu znajomych i przyjaciół. Była to tak zwana fanaberia.Wprawdzie teraz więcej się dzieje w tym temacie, jednak ponad 10 lat temu jak miałam niecałe 16 lat, był to dość herezyjny temat w moim środowisku.
W domu natomiast było inaczej to od mamy podkradałam pierwsze książki o samodoskonaleniu się i tam u mamy na regale znalazłam świetną książkę Potęgę Podświadomości J.Murphy'ego. Szkoły ,studia,prace różnie to bywało u mnie z tym dalszym rozwojem przede wszystkim przeze mnie - w pewnym momencie odpuściłam - pogoń w wyścigu szczurów o tak dopadł i mnie. W tych latach wiele się działo ale dziś nie o moich traumach ale o wynikających z tego wszystkiego wnioskach :)
Dziś robię co chce.. :) Ale nie powiem ostanie 2 lata były gorzką pigułką do przełknięcia,ale dałam radę - wiadomo - ,,Co nas nie zabije to nas wzmocni:)".
Tyle u mnie było i jest zakrętów , zagadnień problematycznych do rozwiązania:) ale ciesze się że jestem na ścieżce jaką zawsze chciałam iść.
W tym czasie straciłam wielu znajomych, troje moich wcześniej bliskich przyjaciół zawiodło mnie,tzw. lojalni ludzie zrobili mi w pracy piekiełko...
zdj.z pinterest.com
Mój krąg bliskich osób zrobił się mniejszy. Mam jedną przyjaciółkę, męża-niemęża tego samego od 8 lat,ukochaną mamę,dowcipną siostrę(pakiet poszerzony o męża i 2oje dzieci) i pogwizdującego tatę:) Mało tego co..? Jednak czy naprawdę?
Oczywiście czasem trafiają się jakieś echa przeszłości,jakieś imprezy, dawni znajomi jakieś parapetówki etc.
Jednak z mojego punktu widzenia jest to tak niezobowiązujące że nie martwię się już o reakcje ,,tamtych" osób. Nie jestem mściwa wybaczyłam im i idę dalej. Ciesze się że sobie radzą ale nie jest to już część mojej historii.
Odkąd tak się stało jest mi lżej-wprawdzie to ostanie miesiące są przyczyną takiego pomniejszenia kontaktów, ale nie rozpaczałam i nie rozpaczam z tego powodu.
Życie trochę samo wymusiło takie zmiany. A ja tym zmianą się poddałam bez najmniejszych zastrzeżeń.
Co więcej jest mi lepiej, lżej i jestem szczęśliwsza. Zrobiłam wprawdzie krok do tyłu - znów od nowa będę szukać nowych miejsc pracy,poznawać ludzi, ufac im i poznawać,wybierać z kim się przyajźnić. Nie popełnię zapewne takich błędów jak poprzednio:) już wiem więcej.
zdj.z pinterest.com
Czemu czasem warto się pożegnać? I cofnąć się do punktu wyjścia?:)
Moje własne doświadczenia pokazały jak łatwo popaść w pułapkę tzn.: dać sobą pomiatać, być wykorzystywanym,dawać komuś wszystko , poświęcać się , starać, rozdwajać, odwalać za kogoś robotę --a to wszystko pod płaszczykiem słowa przyjaźń. Trochę to chore było przyznacie prawda?
W porę się opamiętałam jednak i zakończyłam znajomości które były jak wysysanie ze mnie energii życiowej. Trudno mi było słuchać wymówek - trudno mi było uwierzyć że komuś trudno się minimalnie wysilić aby mi pomóc,powiedzieć dobre słowo i podtrzymać znajomość.
Do dziś nie rozumiem różnych wymówek a te zostały mi na długo w głowie..:
,,Nic nie poradzę za dużo ode mnie wymagasz, nie mogę rozmawiać bo oglądam na wspólnej.." lub
,,To TY się staraj ja nie umiem podtrzymywać znajomości ,bo trzeba dzwonić do siebie,odwiedzać się a ja już męczę się wystarczająco jeżdżąc do mojej matki.."
Takk... Te słowa powiedziała moja ,,kiedyś" przyjaciółka. A ja dopiero w zeszłym roku odpuściłam. To była chora znajomość. A przyjaźń do dziś jest dla mnie ważnym elementem życia,ale jak sami wiecie nie można mylić tej pięknej rzeczy z totalną patologią i zbyt wielki ego...
Czystki w moim życiu były wszędzie-zdrowie,praca,znajomi,przyjaciel,rodzina.
Pożegnałam to co złe,pożegnałam to co chore,pożegnałam to co nie było uczciwe.
Dziś jestem na początku nowej drogi. Już się cieszę,bo to daje możliwość nowych sytuacji i znajomości.
Wiem że będzie dobrze! Jestem głodna nowych doświadczeń.W jakiś sposób znów zaczynam wszystko od nowa. Ale już teraz wiem że warto było zrobić krok do tyłu aby wystrzelić do przodu od nowa:)
2013/10/30
Zacznij jutro dzień pozytywnie!:)
Każdy nowy dzień kiedy się budzimy jest nową historią - jest nowym początkiem:) Warto zacząć go tak aby naładować się jak najlepszą energią i emocjami:)
Znam kilka prostych sposobów na takie chwile mam nadzieję że wam w czymś pomogą:)
Co masz przed oczami masz to też w duszy swej:) Co jest pierwszą rzeczą jaką widzisz po przebudzeniu?
Bajzel?Sterta ciuchów?Zwiędnięty kwiatek? Czy wysuszona wiązanka od chłopaka który cię zostawił w 2010 roku..? Wywal te rupiecie, posprzątaj i wydrukuj sobie pozytywne obrazki lub słowa.
Po pierwsze trzeba zadbać o to abyśmy po otwarciu oczu rano ujrzeli hasło, rysunek zdjęcia z pozytywnym wydźwiękiem.
Ja odkąd powiesiłam na przeciwko łóżka oraz na suficie:) swoją ,,mapę marzeń" oraz inspirujące hasło, polubiłam budzenie się rano:) Widzę te rzeczy i karmię nimi swój umysł.
Warto chwile poleżeć i powizualizować ciekawe i szczęśliwe chwile których chcemy doświadczyć,warto zastanowić się nad słowami które widzimy przed oczami - to naprawdę pomaga!:)
Afirmacja to w słowa ubrane rysunki mojej przyszłości:) Każdego ranka powinniśmy oprócz wizualizacji powtarzać swoją osobistą afirmację.Mówić ją z siłą i mocą tak jak by to był fakt.
Dla przykładu coś łatwego:
,,Dzisiejszy dzień jest wspaniały.Czuję pewność i siłę w sobie. Każda spotkana dziś osoba jest pozytywnie do mnie nastawiona.Jestem szczęśliwa.Jestem silna! Udało mi się umówić na wieczór z Kostkiem z III B :)" Proste? Można wymyślić coś innego, stworzyć coś bardziej poważnego. Jednak ważna jest konsekwencja. A więc po drugie -afirmuj każdego ranka przed lustrem przez parę minut.W końcu w to uwierzysz i stanie się cud:)
Celebruj życie kanapki:) Proste rzeczy jak jedzenie czy zrobienie pysznej herbatki powinno cieszyć. Karmmy nasze ciało zdrowym jedzeniem, niech będzie to przyjemna chwila,spokojna i szczęśliwa:) Jesteśmy tym co jemy więc zatroszczmy się o nasze ciało tak samo jak o nasz umysł:)
Nie licz na innych i nie bój się innych złych ? Idąc do pracy czy do szkoły możesz łatwo stracić swój poranny luz i pewność siebie.Najważniejsze to uświadomić sobie że żaden inny człowiek nie ma władzy nad Tobą. Podły pasażer w metrze, okropna nauczycielka, wredny i czepiający się o wszystko szef- oni nie mają władzy nad Tobą. Cokolwiek powiedzą,zrobią nie zrani Cię to póki tego sama/sam nie zechcesz.
Zaufaj sobie! I nie bój się! Strach trzyma nas w kieracie , w kajdanach. Nie bój się tego że nie masz na nich żadnego wpływu! Najważniejsze masz wpływ na siebie! A to siła potężniejsza i większa od wielkości całego kosmosu:) Jeśli chcesz być silna i pewna siebie ,uwierz że taka jesteś! To naprawdę działa!
TY jesteś swoim pierwszy najlepszym przyjacielem. Doceń siebie i jeśli masz wolny dzień spędź go i spełnij swoje zachcianki , niech ten dzień pierwszy raz w życiu będzie taki jak naprawdę tego chcesz i spędź go ze swoim najlepszym przyjacielem czyli z samym sobą! Poznajcie się i pozbądźcie się ograniczeń:) Nie bój się tego!
Ja spędziłam taki dzień i co robiłam?
Pomyślałam sobie że dziś chce bawić się beztrosko i swobodnie, chcę czuć się szczęśliwa:) Więc poszłam do kina na poranny seans bajki:)Wtedy grali Meridę Waleczną:) Tak byłam SAMA w kinie (nigdy nie rozumiałam tych bzdur związanych ze wstydem chodzenia samemu na seans... ale to nie o tym).
Tak byłam w kinie sama na bajce:)- bardzo mi się to podobało, później poszłam do naleśnikarni na pyszny słodki naleśnik a na koniec wylądowałam w zoo i chłonęłam różnorodność świata zwierząt :)
Tak,tak! bardzo mi się to podobało:) Nogi bolały(warszawskie zoo jest duże) ale wracając zadzwoniłam do swojego męża-niemęża:)i poszliśmy na lody na starówkę:) czy ktoś zabroni opychać się lodami na wieczór?:) (nie robię tego nigdy tu był wyjątek)
To był cudowny dzień a mój nastrój udzielił się mojemu mężczyźnie więc wróciliśmy szczęśliwi do domu!
Nie bałam się być sama - chłonęłam i cieszyłam się każdym miejsce! Kiedy chciałam się zaśmiać to się śmiałam, kiedy miałam ochotę zakręcić piruety robiłam to ! Kiedy miałam ochotę powiedzieć sobie coś miłego na głos mówiłam to!( To bardzo wyzwala!) I poznawałam samą siebie! To miłe uczucie wiem że nieważne co i kiedy umiem być sama i nie przeraża mnie to.
Czy to trudne? Mieć pozytywny ranek i później cały dzień?Absolutnie , kurde, nie!:)
TWOJE NASTAWIENIE TWORZY TWÓJ NOWY DZIEŃ:)
POWODZENIA Z RANA!!!
2013/10/02
Dałam dupy.. no może nie w dosłowny sensie..
zdj.zpinterest.com
Zaczeło się dziś z rana wszystko fatalnie- miałam wpływ na swoje reakcję jednak o tym zapomniałam i poszłam z nurtem złego humoru , ,,wstania lewą nogą" i przepadłam. Rozmowa poszła tak sobie, nie dostałam do dziś zaległych wypłat, mała kłótnia z mężem,wchodzę na bloga tu tez małe potknięcia- za które przepraszam;(
Czyżbym chciała za szybko, za dużo w krótkim czasie i poszłam na skróty? Błędy uczą jednak czas na przełknięcie tego jest potrzebny... teraz jakiś reset by się przydał .. na razie kawka i przytulaski z psem:)
Jeszcze czekam na kuriera który robi mnie w banbuko i się nie zjawia na czas..wrrr...
ech ..trzeba to odczekać- co za dzień.. no ja nie mogę..
Gdybym wszystko lepiej przemyślała i zaplanowała pewnie obło by się bez tych nerwów..
2013/09/02
Refleksja wieczorna
Mam taki czas za sobą o którym wolałabym zapomnieć- najlepiej wymazać go z pamięci -ale tak się nie da.
Od około dwóch miesięcy jest dobrze - pojawia się nadzieje na dobre życie. Nadzieja ... Uwielbiam to słowo. Trzymało mnie na powierzchni jeszcze rok temu.. Nadziej zawsze umiera ostania to naprawdę! prawda. Nie wiem jak dalej potoczą się moje losy , nie wiem co będę robić za rok i gdzie będę.
Ale wiem jedno - wszystko zaczyna się w głowie - od myśli .. Od afirmacji i optymistycznego podejścia do życia..:)
Od około dwóch miesięcy jest dobrze - pojawia się nadzieje na dobre życie. Nadzieja ... Uwielbiam to słowo. Trzymało mnie na powierzchni jeszcze rok temu.. Nadziej zawsze umiera ostania to naprawdę! prawda. Nie wiem jak dalej potoczą się moje losy , nie wiem co będę robić za rok i gdzie będę.
Ale wiem jedno - wszystko zaczyna się w głowie - od myśli .. Od afirmacji i optymistycznego podejścia do życia..:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
























.jpg)



